W ich sytuacji - czego więcej można sobie życzyć?
Niewidomy Szelest i Panna Piętka z parku - Warszawa
Moderator: silje
- porcella
- Moderator globalny
- Posty: 23284
- Rejestracja: 07 lip 2013, 22:39
- Miejscowość: Warszawa
- Lokalizacja: Warszawa-Mokotów
- Kontakt:
Re: Niewidomy Szelest i Panna Piętka z parku - Warszawa
Właśnie upłynął rok, odkąd Szelest usłyszał, że należy zapewnić mu opiekę paliatywną, bo guz na tarczycy, wada serca... hmmm nie młodnieje, wiadomo, ale leki działają niezawodnie i staruszek radzi sobie naprawdę dobrze. Tymczasem Piętka po usunięciu podobnego guza w grudniu czuje się świetnie i zdecydowanie poprawił się jej charakter - złagodniała i już nie gania Szelesta...
W ich sytuacji - czego więcej można sobie życzyć?


W ich sytuacji - czego więcej można sobie życzyć?
- porcella
- Moderator globalny
- Posty: 23284
- Rejestracja: 07 lip 2013, 22:39
- Miejscowość: Warszawa
- Lokalizacja: Warszawa-Mokotów
- Kontakt:
Re: Niewidomy Szelest i Panna Piętka z parku - Warszawa
Dopadły nas upały. do 37C na dworze, w mieszkaniu do 30. Takie temperatury ogólnie źle robią żywym organizmom (może za wyjątkiem jaszczurek?), a zwłaszcza staruszkom, jak Szelest...
Biedaczysko siwieje coraz bardziej, coraz mniej mu się chce poruszać, a już przy 30C to w ogóle... To oczywiście źle z kolei działa na higienę, więc trzeba myć i czyścić, czego sam nie doczyści, zmieniać pieluchy i w ogóle.
Przyuważyłam go też w te upalne dni, że wchodzi na posłanie i już z niego najchętniej nie wychodzi, o ile oczywiście micha jest w zasięgu paszczy.

Dostaje codziennie leki - thiafeline na tarczycę, tramal przeciwbólowo, bo stawy kolanowe ma prawie nieistniejące i jeszcze na te stawy jakiś suplement.
Piętka za to robi się gruba, ale nadal dzikuska.

Biedaczysko siwieje coraz bardziej, coraz mniej mu się chce poruszać, a już przy 30C to w ogóle... To oczywiście źle z kolei działa na higienę, więc trzeba myć i czyścić, czego sam nie doczyści, zmieniać pieluchy i w ogóle.
Przyuważyłam go też w te upalne dni, że wchodzi na posłanie i już z niego najchętniej nie wychodzi, o ile oczywiście micha jest w zasięgu paszczy.
Dostaje codziennie leki - thiafeline na tarczycę, tramal przeciwbólowo, bo stawy kolanowe ma prawie nieistniejące i jeszcze na te stawy jakiś suplement.
Piętka za to robi się gruba, ale nadal dzikuska.