Witam. Moja świnka miala wczoraj wypadek poprzez moje niedopilnowanie..

upadla na ziemie

corka wziela ja z wybiegu i chciala włożyć do klatki ( ma 7lat i wie jak brac swinke i zeby uwazac i trzymac dobrze, niestety wyrwal sie

) Swinka wyrwala sie jej zrak i spadla na podloge... prosto na nozki... i w tym momencie zaczela ciagnac bezwladne nozki za sobą:( byla to godz ok 21 więc Pani weterynarz kazala mi włożyć prosiaczka do transportera aby ograniczyć mu ruch do minimum i z samego rana do gabinetu. Swinka ma apetyt, zalatwia sie normalnie, nic jej nie boli.. ogolnie zachowuje sie jakby nic sie nie stalo i nie chce siedziec w miejscu.. po pol godz od upadku zaczal lekko poryszac lapkami tylnymi.. teraz 24h po zdarzeniu porusza sie na chwiejnych nogach tylnych i widac ze ma bardzo silny niedowlad ich... jezeli sie kladzie lub staje w miejscu to daje je pod siebie, nie ma ich wyprostowanych do tylu jak na poczatku. Pani wet powiedziala ze ciągłość kregoslupa nie zostala naruszona i trzeba byc dobrej mysli bo czucie ma w lapkach tylnych i zalatwia sie normalnie. Powiedziala tez ze jezeli chce chodzic to normalnie wypuszczac go na wybieg.. ze to moze byc obrzek rdzenia kregowego. Dostal zastrzyk jakis typowo neurologiczny i wit b . Jutro na powtorzenie zastrzyku. I teraz moje pytanie, wypuszczac go aby chodzil skoro tak bardzo chce, czy lepiej ograniczyc mu ruch ? Czy moge cos zrobic aby mu pomoc? Zeby sprawnosc wrocila choc troche? Nie wiem, masowac lapki, cwiczyc nozki, podtrzymywac w wodzie aby cwiczyl tylne lapki ? Taka rehabilitacja jak np u psow po urazach.. jezeli tak to ile czasu odczekac wypadku? Zaznaczam ze nic go nie boli .. zachowuje sie jak zawsze, jest wesoly i zywiolowy.