Miał katar, dostał leki, w sobotę skakał i cały wieczór nie odchodził od miski. Rano, po podaniu leków, otworzył kilka razy bezgłośnie pyszczek, jakby ziewał i umarł mi na kolanach w minutę. Podejrzewam serce.
Edit. Wada wrodzona serca i układu oddechowego naraz. Matka Natura czasami się myli.
Krótkie życie. Miał ze dwa miesiące. Nie dał rady wykorzystać szansy, którą dostał.
"Człowiek jest odpowiedzialny za to, co oswoił" A. de St Exupery kontakt tylko porcella7@gmail.com