Piszę ten post ku przestrodze...
Bobuś 5 letni kochany prosiaczek zmarł następonego dnia po operacji ekstrakcji zęba olbrzymiego... Wszystko zaczęło się od tego, że około miesiąc temu Bobuś schudł 50 gram, poszliśmy do weterynarza od zwierzątek egzotycznych by sprawdzić co się dzieje, czemu nasz kochany prosiaczek chudnie... w badaniu internistycznym wyszło, że Bobuś ma problem z dolnym siekaczaczem, że jest to ząb olbrzymi i przez niego mniej je, miał również zrobione badanie krwi, według którego stwierdzono stan zapalny, skierowano go na RTG zębów i diagnostykę stomatologiczną. Zapytałam o rokowania z takim zębem, powiedziano mi że świnki świetnie radzą sobie bez jednego siekacza.W uśpieniu zostały zrobione zdjęcia RTG oraz skrócony dolny zmieniony siekacz. Zalecono usunięcie zęba, ze względu również na podejrzenie zapalenia miazgi. Po skróceniu ząbka ładnie się wybudził, dużo jadł i szybko wrócił do siebie. Codziennie dokarmiałam go karmą ratunkową, poza tym radził sobie całkiem dobrze z jedzeniem, biegał, skakał i był zadowolony. Przed nami była trudna decyzja czy robić usunięcie zęba czy np. poczekać i skracać go co jakiś czas. Nie jestem weterynarzem , więc rozpoczęłam poszukiwania po internecie, na forach, poradnikach, czytałam artykuły dr Kliszcza, wszystko by zdobyć jak najwięcej informacji na temat zabiegu, rozmawiałam również z Panią weterynarz- polecaną przez SPŚM. Doradziła by zabieg wykonać póki świnka jest silna, je sama,ma dobre wyniki krwi i echo serca..że i tak w pewnym momencie będzie trzeba tego zęba usunąć, ale lepiej nie czekać aż sam przestanie jeść, że to tykająca bomba, że może zrobić się ropień, pytałam o powikłania, to w sumie powiedziała mi że raz w życiu zdarzyło się jej że śwince podczas zabiegu złamała się żuchwa,ale się zrosła, pytałam o jedzenie, o dokarmianie..miałam ogromne wątpliwości ale zdecydowaliśmy się na operację i niestety świnka nie przeżyła, mimo dokarmiania, dopajania strzykawką, podania leków, ucierania marcherki i jabłuszka poddała się...to była koszmarna noc, całą noc przy nim byłam, pilnował łam, ogrzewałam, patrzyłam czy bobkuje, je , pije..zrobił może dwa bobki, nie chciał jeść ze strzykawki, ani przecierów, namoczonego granulatu, nic, około 2 w nocy widząc to dzwoniłam na pomoc weterynaryjną całodobową, by pojechać ze świnką, niestety otrzymałam w dwóch miejscach odpowiedź iż nie ma weterynarza od zwierząt egzotycznych, że najbliższy jest w Warszawie...a ja jestem z okolic Łodzi...czyli 130 km po poważnej operacji, bałam się że ta podróż ją zabije..postanowiłam, iż poczekam do rana aż będzie weterynarz zajmujący się świnka morskimi, wtedy pojadę, niestety dla Bobusia było już za późno.
Ponieważ przeszukując internet nie znalazłam obszernie opisanego tematu ekstrakcji zębów u świnki, postanowiłam napisać moje wnioski jako przestrogę. JEŚLI ŚWINKA JE SAMA, UTRZYMUJE WAGĘ PO DOKARMIANIU I NIE MA ROPNIA, TYLKO ZĄB OLBRZYMI, NIE DECYDUJCIE SIĘ NA OPERACJĘ..więcej jest powikłań możliwych niż ewentualnych korzyści z zabiegu mimo zapewnień lekarza. TO POWAŻNA OPERACJA KTÓREJ ŚWINKA MOŻE NIE PRZEŻYĆ. NARKOZA SPOWALNIA PERYSTALTYKĘ JELIT, ŚWINKA MOŻE NIE CHCIEĆ JEŚĆ ZE STRZYKAWKI, MOŻE SIĘ ZACHŁYSNĄĆ PRZY KARMIENIU, WIĘCEJ POWIKŁAŃ NIŻ ZALET W TYM WYPADKU!! Można ząb podcinać regularnie i obserwować, operacja moim zdaniem to ostateczność..
Bobuś odeszłeś zbyt wcześnie [*]
Moderator: Ewa i Michał
-
malgo87
- Posty: 1
- Rejestracja: dzisiaj, 6:38
- Miejscowość: Pabianice
- Kontakt: