Malibu... do zobaczenia

Pamięci tych, które odeszły...

Moderator: pastuszek

Kombinez

Re: Malibu... do zobaczenia

Post autor: Kombinez »

Szczerze współczuję :(
Asiek
Posty: 45
Rejestracja: 07 wrz 2013, 19:03
Miejscowość: Modlniczka
Lokalizacja: Krakow
Kontakt:

Re: Malibu... do zobaczenia

Post autor: Asiek »

Kalina jeśli czujesz, że już czas to adoptuj. U mnie są już dwa małe urwisy i choć nadal tęsknię i płaczę za Oskarkiem, żałuję, że jego też nie ma w klatce to przynajmniej mam kogo kochać i o kogo dbać.
kalina82

Re: Malibu... do zobaczenia

Post autor: kalina82 »

Jestem obecnie na etapie urządzania mieszkanka dla jakiegoś malucha...właściwie, to dwóch...i rozglądam się, rozglądam....
emgie

Re: Malibu... do zobaczenia

Post autor: emgie »

Dziś mijają dwa miesiące odkąd nie ma ze mną mojego kochanego Białaska. Bardzo przeszkadza mi upływajacy czas, wolałabym, żeby sie zatrzymał, żebym była "bliżej" tych dni, kiedy była ze mną. Mam wrażenie, że minęly lata odkąd ostatni raz trzymałam ją na rękach. Czasami wydaje mi się, że mi sie tylko wydawało, że tu była, dalej nie mogę pogodzić sie z jej odejściem. Minęły aż i tylko dwa miesiące, ból nie zmalał.
Kiedy zakładałam tu wątek Malibu, był to jedyny wątek w tym dziale. To straszne, że przez dwa miesiące odeszło tyle kochanych kuleczek...
Pewnie zabrzmi to jak banał, ale Malibu wywróciła mój świat do góry nogami i bez niej nie umiem już nic poukładać. Dni płyną jak płynely, tylko nic już nie cieszy tak samo. Czasami myślę, ze jestem nienormalna, zbyt emocjonalna, inni się zastanawiają, jak długo jeszcze będę za nią płakała. A ja nigdy nie pogodzę się z jej odejściem. Bo to przecież nie była świnka, to był przyjaciel.
Awatar użytkownika
martuś
Posty: 10207
Rejestracja: 08 lip 2013, 12:25
Miejscowość: Złocieniec
Lokalizacja: zachodniopomorskie
Kontakt:

Re: Malibu... do zobaczenia

Post autor: martuś »

emgie trzymaj się :pocieszacz: Ciężko jest pogodzić się z odejściem kogoś ważnego :pocieszacz:
Obrazek
emgie

Re: Malibu... do zobaczenia

Post autor: emgie »

martuś dziękuje za dobre słowo, faktycznie nie jest lekko. Nigdy nie myślałam, że aż tak będę przeżywała odejście jakiegokolwiek prosiaczka...
Asiek
Posty: 45
Rejestracja: 07 wrz 2013, 19:03
Miejscowość: Modlniczka
Lokalizacja: Krakow
Kontakt:

Re: Malibu... do zobaczenia

Post autor: Asiek »

emgie właśnie to Ty jesteś normalna, jeżeli uznamy że człowiek normalny to człowiek dobry, kochający, współczujący, rozumiejący świat i to co w życiu najważniejsze! Trzymam za Ciebie - za to, że czas ukoi smutek i zaczniesz się uśmiechać bez wyrzutów sumienia.
Dropsio

Re: Malibu... do zobaczenia

Post autor: Dropsio »

Szczerze.... Staram się nie myśleć, że kiedyś ja też będę musiała kiedyś pożegnać mojego prosia... A może to on będzie tęsknił za mną.... Wtedy po prostu płaczę.
Ale wiem jedno: mimo, że są chwile smutku, olbrzymiego smutku, tygodnie ze łzami w oczach, to jednak warto dać małej kuleczce dom u siebie, przeżyć razem z nią te wszystkie chwile szczęścia i radości ze świadomością, że możliwe, że uratowaliśmy jej życie, że zmieniliśmy je na lepsze.... Że świnka mogła trafić gdzieś, gdzie była by smutna, zaniedbana. A tak była i jest kochana i nigdy się jej nie zapomni.

Mimo, że są łzy, płacz, to jest też radość, bo przecież była z Tobą! Jesteś największym szczęściarzem na tej ziemi, bo miałeś właśnie ją za przyjaciela.....!
emgie

Re: Malibu... do zobaczenia

Post autor: emgie »

Asiek dziękuję, szkoda że wiele osób tego nie rozumie

Dropsio ja też staram się nigdy nie myśleć w ten sposób, ale za każdym razem, kiedy świnka choć na chwilę gorzej się poczuje, to panikuję.
Miałam zaszczyt opiekować się Malibu przez rok, to był bardzo dobry rok. Mam tę świadomośc, ze był to czas, który jej podarowałam, bo gdybym jej nie wzięła, to nie przeżyłaby nawet tygodnia. Ale z drugiej strony to "tylko" rok, a drugi raz nie podołałam i nie uratowałam jej. A cały czas mam wrażenie, że pomoc była na wyciagniecie ręki, tylko ja za późno zareagowałam. Można mówić mi wiele rzeczy i przekonywać, ale moje myślenie sie nie zmieni. W którymś momencie zawiodłam. W takich momentach człowiek uświadamia sobie, że prosiaczek to nie tylko radość, ale przede wszystkim ogromna odpowiedzialność za ich życie, które zwłaszcza w przypadku świnek, jest bardzo kruche. Ale wiem, że nigdy nie zamieniłabym tego roku z Malibu za nic innego. Tylko ta pustka jest przytłaczająca
Dianaxx

Re: Malibu... do zobaczenia

Post autor: Dianaxx »

hastianna pisze::swieca:
Zapłacz kiedy odejdzie,

uroń łzę jedną i drugą,

i - przestań

nim słońce wzejdzie,

bo on nie odszedł na długo.

Potem rozglądnij się wkoło

ale nie w górę patrz nisko

i - może wystarczy zawołać,

on może być już tu blisko.

A jeśli ktoś mi zarzuci,

że świat widzę

w krzywym lusterku

to ja powtórzę: on wróci.

Choć może w innym futerku
Śliczny wierszyk.
Popłakałam się.
Dla Malibu!
:swieca: :swieca: :swieca:
ODPOWIEDZ

Wróć do „In Memoriam”