GRYNIA i MARGA - jedwabiste pluszaki / Warszawa

Świnki, które biorą udział w programie "wirtualnych adopcji"

Moderator: silje

Awatar użytkownika
zwierzur
Posty: 3959
Rejestracja: 24 sie 2016, 21:59
Miejscowość: Warszawa
Kontakt:

Re: GRYNIA i MARGA - jedwabiste pluszaki / Warszawa

Post autor: zwierzur »

Jest stabilnie. Pasiasta mordka Margolci pojawia się wszędzie, gdzie coś się dzieje. Dziewuszka żyje w niezłej komitywie z przyszywaną rodziną świńską. Sprawnie biega po pięterku i rozdziela kuksańce, gdy jej ktoś podpadnie. Pierwsza przy misce. Gryniaczek jest już świnką parterową, górne rejony klatki nie dla niej. Tylne łapki słabiutkie, ale babeczka całkiem żwawo na nich pomyka - zwłaszcza na widok samczyka, zbliżającego się w nastroju krotochwilnym. Apetycik jest, radość życia też. I ta frajda z życia w wielkiej gromadzie... Oby zdrówko nie szwankowało za bardzo! :fingerscrossed: :love:
Dobre chwile są jak wisienki na torcie...
Awatar użytkownika
zwierzur
Posty: 3959
Rejestracja: 24 sie 2016, 21:59
Miejscowość: Warszawa
Kontakt:

Re: GRYNIA i MARGA - jedwabiste pluszaki / Warszawa

Post autor: zwierzur »

Grynia żwawo pomyka na sztywniejących nóżkach. Rozważamy różne możliwości rehabilitacji, bo nie każda forma ćwiczeń jest dla dziewuszki wskazana z powodu choroby nowotworowej. Szczuplutka sylwetka i niesprawne tylne łapki sprawiają, że Grynieczka wygląda jak staruszeczka. Ogromna wola życia jest motorem niespożytej aktywności chudzinki. Grynia w kaszę sobie dmuchać nie daje. Natrętów po futrach trzepie twardo i komentarzy zdecydowanych im nie szczędzi. Wcina wszystko z apetytem. Udziela się towarzysko. Leki zapewniają komfort i podnoszą sprawność organizmu. Zdrówko stabilne, pod stałą kontrolą specjalistów. Oby tak zostało! :fingerscrossed:
Marga od kilku dni wspiera samczyka, osamotnionego po nagłej stracie kumpla. Dogadała się z chłopakiem bez problemu. Mieszkają we dwoje i to ruda rządzi wielkim chłopem. Pierwsza przy misce, pyskata, wygadana. Chłopina w nią wpatrzony, potulny, czuły. Idylla...
Ostatnie USG Margolci niepokoi mnie bardzo. Nieoperacyjny guz nowotworowy na krezce rośnie sobie wolniutko. Twór, który pojawił się w pęcherzu moczowym podwoił swoją objętość w ciągu zaledwie miesiąca, co nie wróży zbyt dobrze. Do tego nowy guz pojawił się na dnie żołądka. W celu usunięcia obu nowych nieproszonych gości, trzeba by przeprowadzić osobne, rozległe i inwazyjne operacje. Nie ma gwarancji sukcesu. Nie ma pewności, że dziewuszka przeżyłaby taką interwencję. Wiadomo tylko, że rekonwalescencja po każdym z zabiegów byłaby długa i bolesna. Rokowania ostrożne do złych. Ponieważ priorytetem jest komfort życia dziewuszki - rezygnujemy z chirurgicznego rozwiązania dla jej dobra. :fingerscrossed:
Dobre chwile są jak wisienki na torcie...
Awatar użytkownika
zwierzur
Posty: 3959
Rejestracja: 24 sie 2016, 21:59
Miejscowość: Warszawa
Kontakt:

Re: GRYNIA i MARGA - jedwabiste pluszaki / Warszawa

Post autor: zwierzur »

Oj, dzieje się! Niekoniecznie dobrze. Grynia gryzie własne łapki, mimo leków przeciwbólowych chyba jej dokuczają. Marga zrobiła się agresywna wobec samic, nawet chłopu się oberwało. Przed dziewuszkami pilna wizyta, bo źle to wróży... Kciuki się przydadzą. :fingerscrossed: :fingerscrossed: :fingerscrossed:
Dobre chwile są jak wisienki na torcie...
Awatar użytkownika
zwierzur
Posty: 3959
Rejestracja: 24 sie 2016, 21:59
Miejscowość: Warszawa
Kontakt:

Re: GRYNIA i MARGA - jedwabiste pluszaki / Warszawa

Post autor: zwierzur »

Grynia jakby lepiej...? :think: Właściwie wbrew faktom zdrowotnym i diagnozom wszelakim, bo tylne nóżki sztywne już zupełnie. Dziewuszka dała sobie nareszcie spokój z ich podgryzaniem, wierzę więc, że leki przeciwbólowe w końcu przyniosły ulgę, choć przecież dostaje je od dawna. Jest znacznie bardziej mobilna, czego zupełnie nie rozumiem, bo okolice lędźwiowo-miedniczne to jedna wielka ruina. Zniknęły strupki i ranki z prawego biodra, na którym Gryńka polegiwała całymi dniami. Sudokrem dokonał cudów - skóra gładka, sierść częściowo odrosła. Świniusia jest szczuplutka bardzo, mimo znacznie lepszego apetytu, ale na wyprostowanych kopytkach śmiga do michy całkiem żwawo. Wygląda jak najstarsza staruszka - drobna jest i kruchutka, ale w kaszę sobie dmuchać nie daje. Mieszka od jakiegoś czasu ze stadkiem rezydentów, bo tu nikt jej nie gania i nie stresuje. Widać, że spokojne towarzystwo jej służy.
Marga... :shock: Z trzema guzami żyje sobie spokojnie, jak gdyby ich w ogóle nie było! Żywiuszcza jak skowronek, uparta jak osiołek, głośna, niczym czajnik z gwizdkiem. Pierwsza przy misce, bo na brak apetytu nie narzeka. Przy równolatce Gryni wygląda jak wnuczka. Ponieważ podskubywała słabszą koleżankę, zamieszkała z osamotnionym po śmierci kumpla kastratem. Obydwoje nabrali werwy! Marga rządzi bezdyskusyjnie, chłopak świata poza rudą nie widzi, krok w krok za nią podąża, na progu śpi, gdy megiera na salony nie wpuszcza, ale jedzą razem w najlepszej zgodzie, nawet przytulonych do siebie widuję czasem. Miło na to patrzeć. :love:
Mam nadzieję, że obie babeczki będą do końca w takiej dobrej formie. Na przekór rokowaniom medycznym. Bo jak pacjent chce żyć, to żył będzie! :fingerscrossed:
Dobre chwile są jak wisienki na torcie...
Awatar użytkownika
porcella
Moderator globalny
Posty: 23289
Rejestracja: 07 lip 2013, 22:39
Miejscowość: Warszawa
Lokalizacja: Warszawa-Mokotów
Kontakt:

Re: GRYNIA i MARGA - jedwabiste pluszaki / Warszawa

Post autor: porcella »

To prawda, a medycyna i weterynaria są równie bezsilne :-D
Niech im sie wiedzie - one jak Szelest: paliatywny od ponad roku. I co? Możemy mu nagwizdać, a on tylko zagryzie marchewką.
"Człowiek jest odpowiedzialny za to, co oswoił" A. de St Exupery
kontakt tylko porcella7@gmail.com
ODPOWIEDZ