Witam Was, z tej strony Magda, szczęśliwa opiekunka Rubina & Ramzesa. Dzisiaj przyszedł dzień, o którym żaden z właścicieli zwierząt nie chce rozmawiać, ale jednak myśl o tym gdzieś zawsze siedzi z tyłu głowy. Odszedł jeden z braci - Rubin, na którego pieszczotliwie wołaliśmy Rudy, złapał infekcje górnych i dolnych dróg oddechowych, pomimo leków jego starszy już organizm nie poradził sobie z chorobą... Dzisiaj o 19 po powrocie z pracy zajrzeliśmy do chłopaków i Rubin już nie oddychał, jego małe serduszko przestało bić... Z tego miejsca chciałam podziękować Corinie, że dała mi szanse, zaufała i mogłam zająć się świniaczkami. Trochę zajęło nam oswojenie się ze sobą, ale po roku chłopaki zmienili się o 180 stopni, dzień bez głaskania był dniem straconym, stali się mega komunikatywni, czasem się sprzeczali ale łączyła ich wielka, braterska miłość. Dwa lata temu do naszej rodzinki dołączył Dakar - również adoptowany, mix amstaffa, jak widać na zdjęciach - został w 100% zaakceptowany

Bracia byli ze mną praktycznie przez całe studia, weterynarię już skończyłam, dziś jestem lekarzem i zawdzięczam im wiele, dzięki R&R nabrałam dużego doświadczenia w dziedzinie medycyny małych ssaków, zawdzięczam im każdą zdaną sesję - głaskanie prosiaka potrafi naprawdę odstresować człowieka.
Dziś muszę się pożegnać z przyjacielem, żegnaj Rubinku, nasz kochany Rudasku
