Dziewczyny nie przestają mnie zaskakiwać. Kiedy myślę sobie, że to już szczyt ich oswojenia, że nie da się przełamać jakiegoś lęku, przekroczyć granicy, okazuje się, że one maja na ten temat własne zdanie.
Odkąd w jadłospisie pojawiła się świeża trawa, dziewczyny są jeszcze bardziej otwarte niż wcześniej. Co mnie szczególnie cieszy to Czupi szczególnie się zmienia. Wcześniej dopiero po kilku minutach na kolanach, głaskania i zachęcania, była skłonna skubnąć coś z ręki. Wczoraj niemal natychmiast po wylądowaniu na kolanach wciągnęła mniszka i domagała się kolejnego

Czupi zaskoczyła mnie też na wybiegu. Do tej pory właściwie nie wychodziła z kryjówek. Biegała jedynie jak mnie nie było w pokoju. Wczoraj śmiało wędrowała w poszukiwaniu trawy (a jakże

), którą celowo nieco rozrzuciłam.
Milka naturalnie trawkę również uwielbia ale jest wybitnym smakoszem ogórka. Przedwczoraj wzięła ode mnie kawałek ogórka z ręki będąc w klatce! Wow!!! Wcześniej się nie odważyła podejść sama do ręki, nawet jeśli był w niej ogórek.
Piętrowe łóżko świnek morskich. Jak na koloni
