- imię świnki: Tchangalo, teraz już zwany Tośkiem
- wiek świnki: bliżej nieokreślalny, 1-2 lata zapewne
- płeć świnki: samiec
- adopcyjne numerki świnek: 2873
- miejscowość, w której przebywa zwierzę: Wrocław, lubię
- historię zwierzęcia, przebyte choroby: prosiak z minizoo pod Wrocławiem. Mieszkał ze stadem innych świń i królików. Na pierwszy rzut oka myślałam, że jest ciężarną samicą, ale okazał się chudym samcem z wielkim wzdęciem. Jak całe stado miał świerzba, ale był z zdecydowanie najgorszym stanie, sądząc po ranach był bardzo gryziony przez resztę i pewnie odganiany od jedzenia. Obecnie zdrowy, jednak jeszcze zbyt szczupły i nieco odwitaminizowany, nadrabia w bardzo obiecującym tempie.
- informacje dot. diety: najpierw jadł tylko świeżyznę i podgryzał siano, obecnie ładnie wcina wszystko, a siano przede wszystkim. Odkrył też, że te suche bobki łosia z zaparciem również da się jeść i są całkiem smaczne, więc szybko powinien nadrobić wagę.
- stan adopcji: DS - joanqa
- wszelkie dodatkowe informacje dot. adopcji zwierzęcia: do adopcji z kolegą lub do kolegi
ŚWINKA NADAJE SIĘ DO MAŁYCH DZIECI ale wymaga chwili cierpliwości i nadzoru dorosłych
- kontakt do osoby, u której przebywa zwierzę: kaska.karwat@gmail.com, PW
- informację o tym, kto wydał zgodę na założenie wątku: ja
Prosiak bardzo fajny, zupełnie oswojony z ludźmi, ale panicznie boi się brania na ręce. Na kolanach dość szybko się uspokaja, wyciąga kopytka i wywala boczek do drapania

Wieku nie jestem w stanie określić, ponieważ brak mi kluczowej cechy - pazurów. Świniak miał je obcięte skandalicznie, nie było ani kawałka białego, króciutki pazurek do krańca wypełniony różową miazgą. Bolało od samego patrzenia


Prosiak przeżył dość mocno oddzielenie od stada, tym bardziej, że z racji świerzba musiał siedzieć sam w klatce. Mimo ran i wygłodzenia, najbardziej tęsknił za resztą, i chociaż się nas nie bał, i słyszał inne świnki, to siedział markotny przez kilka dni. Na szczęście od połowy leczenia, kiedy swędzenie już mocno zelżało, miska zawsze pełna a sąsiadów dużo i gadatliwych, coś się w nim odblokowało i znowu zaczął cieszyć się życiem. Jest przeuroczy: bryka jak szalony, leżakuje, wielbi norki i hamaki, jednym słowem jest superaśny. I mięciutki

Jeszcze trochę musi odbić zdrowotnie, bo braki witamin witać w jego ruchach - tył mu ucieka przy brykaniu i spada z hamaka, kiedy wskakuje, więc tylne nóżki jeszcze nie do końca odchorowały braki w żywieniu. Na szczęście apetyt dopisuje, a proś wszystkożerny, więc nie powinno mu to dużo zająć.
[Imię wzięte z filmu Tony'ego Gatlif'a "Transylwania". Jakoś tak skojarzył mi się fryzurą i sposobem bycia

A oto Tchangalo we własnej, mięciutkiej osobie:



Podoba mi się ten dżob, duża! Teraz będę się mizdrzył, chwytasz?

Prawy profil...

...lewy...

...prawy cały...

...lewy...

I tak się odwrócę, że wiesz, to dla mnie nic nie znaczy, całe to złoto i w ogóle, kumasz?

Teraz szukam miłości - masz to?

Dobra, pokaż!

Tosiek dołączył do koleżanki Wichury, która jest jedną z 20 świnek z poznańskiego lasu.
Wichurka jest mamą Hiacynty, stąd podobieństwo nie do zaprzeczenia!
Wichura potrafi wyluzować jak mało która świnka, wywalając kopytka na człowieczych kolanach:

Razem tworzą rozgadane i roztrzepane małżeństwo. Ona na niego pokwikuje, a on grucha jak szalony kręcąc przed nią kuperkiem. Nie usiedzą w miejscu i udaje się sfotografować jedną ewentualnie dwie smugi:

