Dropsio(*) i Cosiek - duet prawie doskonały
Moderator: pastuszek
Regulamin forum
Tematy nie odwiedzane dłużej niż 90 dni będą usuwane.
Tematy nie odwiedzane dłużej niż 90 dni będą usuwane.
Re: Dropsio i Cosiek - duet prawie doskonały
Bywa i tak. Mnie najbardziej irytują ludzie, którzy ignorują podstawowe potrzeby swoich zwierząt. U Dropsio jest okay, świnki są dwie, jak nie będzie trzeciej, to tragedia się nie stanie. Ale ile jest dzieciaków, które przychodzą z pytaniem "Co zrobić, żeby rodzice pozwolili na drugą świnkę? Bo oni nie chcą się zgodzić i mogę mieć tylko jedną."
- dortezka
- Posty: 7496
- Rejestracja: 07 lip 2013, 20:28
- Miejscowość: Wrocław
- Kontakt:
Re: Dropsio i Cosiek - duet prawie doskonały
pytanie też jak te dzieciaki się tą jedną opiekują.
Mi jest żal tych wszystkich zwierzaków, które żyją w małej klatce, dostają do jedzenia byle co a dziecko się bawi nim a nie z nim
Mi jest żal tych wszystkich zwierzaków, które żyją w małej klatce, dostają do jedzenia byle co a dziecko się bawi nim a nie z nim

Wątek moich Pipulek: 
http://www.forum.swinkimorskie.eu/viewt ... f=55&t=658
Halinko, Pigulku, Balbisiu, Fifi&Rifi, Freciu.. tęsknimy
http://www.forum.swinkimorskie.eu/viewt ... =71&t=4215

http://www.forum.swinkimorskie.eu/viewt ... f=55&t=658
Halinko, Pigulku, Balbisiu, Fifi&Rifi, Freciu.. tęsknimy

Re: Dropsio i Cosiek - duet prawie doskonały
Ale od tego właśnie są rodzice - zeby wyjaśnić, poprowadzić dziecko.
Prawda jest taka, ze zawsze zwierzak jest głównie odpowiedzialnością rodziców. Dziesięciolatek nie ma na tyle kompetencji, by być głównym opiekunem. Nie jeżeli nie zostanie mu wyjaśnione. I to nie raz, a cały czas. Dlatego jeżeli już rodzic się zgadza na zwierzę, to jego obowiązkiem jest sprawdzić potrzeby pupila i o nie zadbać. Dziecko może pomagać, z czasem przejmować kolejne obowiązki i ostatecznie zostać głównym opiekunem, ale wszystko to powinno się dziać stopniowo i z kontrolą ze strony mądrego, odpowiedzialnego rodzica.
Jeżeli rodzicowi się nie chce, to już lepiej, zeby w ogóle się na zwierze nie zgadzał...
EDIT:Dziesięciolatek to przykład. 12 latek też nadal jest dzieckiem. I wiele 14latków również nie ma na tyle rozwiniętej empatii, by być głównym opiekunem. Dojrzałość emocjonalną osiąga się powoli.
Prawda jest taka, ze zawsze zwierzak jest głównie odpowiedzialnością rodziców. Dziesięciolatek nie ma na tyle kompetencji, by być głównym opiekunem. Nie jeżeli nie zostanie mu wyjaśnione. I to nie raz, a cały czas. Dlatego jeżeli już rodzic się zgadza na zwierzę, to jego obowiązkiem jest sprawdzić potrzeby pupila i o nie zadbać. Dziecko może pomagać, z czasem przejmować kolejne obowiązki i ostatecznie zostać głównym opiekunem, ale wszystko to powinno się dziać stopniowo i z kontrolą ze strony mądrego, odpowiedzialnego rodzica.
Jeżeli rodzicowi się nie chce, to już lepiej, zeby w ogóle się na zwierze nie zgadzał...
EDIT:Dziesięciolatek to przykład. 12 latek też nadal jest dzieckiem. I wiele 14latków również nie ma na tyle rozwiniętej empatii, by być głównym opiekunem. Dojrzałość emocjonalną osiąga się powoli.
Re: Dropsio i Cosiek - duet prawie doskonały
Zgadzam się z wami
często jest też tak, że rodzic zgadza się na zwierzaka dla świętego spokoju nie zdając sobie sprawa z odpowiedzialności za tą malutką istotę jaką należy podjąć 


- dortezka
- Posty: 7496
- Rejestracja: 07 lip 2013, 20:28
- Miejscowość: Wrocław
- Kontakt:
Re: Dropsio i Cosiek - duet prawie doskonały
Strzygo racja! i pewnie stąd rodzice nie chcą się zazwyczaj zgadzać.
A ja pierwszego prośka miałam w wieku 10 lat i całkowicie sama się opiekowałam. Mama jedynie czasami kupiła jedzenie. Ale po troty chodziłam sama, sprzątałam, karmiłam.. Po prostu dbałam..
chyba za wcześnie "dojrzałam" emocjonalnie, a teraz mi się odwróciło i jestem dzieciuchem
A ja pierwszego prośka miałam w wieku 10 lat i całkowicie sama się opiekowałam. Mama jedynie czasami kupiła jedzenie. Ale po troty chodziłam sama, sprzątałam, karmiłam.. Po prostu dbałam..
chyba za wcześnie "dojrzałam" emocjonalnie, a teraz mi się odwróciło i jestem dzieciuchem

Wątek moich Pipulek: 
http://www.forum.swinkimorskie.eu/viewt ... f=55&t=658
Halinko, Pigulku, Balbisiu, Fifi&Rifi, Freciu.. tęsknimy
http://www.forum.swinkimorskie.eu/viewt ... =71&t=4215

http://www.forum.swinkimorskie.eu/viewt ... f=55&t=658
Halinko, Pigulku, Balbisiu, Fifi&Rifi, Freciu.. tęsknimy

- Asita
- Posty: 9428
- Rejestracja: 18 lut 2015, 18:11
- Miejscowość: Sopot
- Kontakt:
Re: Dropsio i Cosiek - duet prawie doskonały
Moja mama też się nie zgadza na więcej świń...a ja mam już 33 lata..... 

Moje myszaki http://www.forum.swinkimorskie.eu/viewt ... =55&t=4152
Żurek i Alfredzik na zawsze pozostaną z nami
Żurek i Alfredzik na zawsze pozostaną z nami
Re: Dropsio i Cosiek - duet prawie doskonały
Asita witaj w klubie
Ja mam 32 lata a ta moja mama dalej się wcina jakbym miała 10 


- Asita
- Posty: 9428
- Rejestracja: 18 lut 2015, 18:11
- Miejscowość: Sopot
- Kontakt:
Re: Dropsio i Cosiek - duet prawie doskonały
Co za mamy uparte 

Moje myszaki http://www.forum.swinkimorskie.eu/viewt ... =55&t=4152
Żurek i Alfredzik na zawsze pozostaną z nami
Żurek i Alfredzik na zawsze pozostaną z nami
- Lilith88
- Posty: 4733
- Rejestracja: 11 lis 2014, 20:35
- Miejscowość: Gdańsk
- Kontakt:
Re: Dropsio i Cosiek - duet prawie doskonały
Powiedziała Elmirkadortezka pisze:pytanie też jak te dzieciaki się tą jedną opiekują.
Mi jest żal tych wszystkich zwierzaków, które żyją w małej klatce, dostają do jedzenia byle co a dziecko się bawi nim a nie z nim

A tak na serio to fakt chyba juz lepiej że mają jedną w 60tce niż 2-3 biedne nie mogące się ruszyć.. No i często rodzice nie pozwalają na więcej, bo właśnie raz że się jedną dziecko nie zajmuje, dwa że ta jedna często była bez ich zgody przyniesiona..
Strzyga ja się z Toba zgadzam ale sama miałam jednego myszoskoczka w wieku nastu lat (gdzies okres GM to koło 13 juz nie pamięta dokladnie) przyniosła do domu bo chce i już ale o lokum dla niego nie pomyślałam, rodzicom przysporzyłam wydatków, myszor zanim było terrarium nawiał kilka razy z koszyka plastikowego, bo dziury wygryzał i był totalnie dziki więc dla dziecka nieatrakcyjny. Do sprzątania mnie trzeba było zmuszać więc nie bylo mowy o kolejnym myszorku, mimo, że rodzice wyczytali, że maja być dwa i byli skłonni się zgodzić na drugiego gdybym dbała o pierwszego ale cóż byłam rozwydrzonym dzieckiem



I wiecie co? Teraz mi nie ma kto się nie zgadzać i mam 5 prosków i nagle im sprzątam i w dodatku z przyjemności nie przymusu, zreszta rodzice zawsze mówili "będziesz u siebie będzie jak chcesz u nas jest po naszemu" no to jest jak chcę!