Bunia- rozetka z Łodzi

Świnki, które znalazły swoje domy

Moderator: silje

Awatar użytkownika
sosnowa
Posty: 15290
Rejestracja: 19 paź 2013, 11:11
Miejscowość: Warszawa
Lokalizacja: Warszawa Saska Kępa
Kontakt:

Re: Bunia- rozetka z Łodzi

Post autor: sosnowa »

oj, to faktycznie.
jakby posiedziały jakis czas w zsuniętych klatkach i Bunia zaczęła pachnieć domowo to może też będzie co innego.
Aleks

Re: Bunia- rozetka z Łodzi

Post autor: Aleks »

Prawie cały dzień siedzą na wybiegu przedzielone kratką, zachowują się "normalnie": szczerzą zęby, jedna drugą próbuje staranować zadkiem, podkradają sobie jedzenie z misek (na tyle, na ile mogą przez kratki). Nie wiem, kiedy pozwolę im na bezpośredni kontakt, bo jednak straty są duże - po dokładnym obejrzeniu prosiaków Bunia ma niewielką dziurkę na grzbiecie, z kolei Mimi ma wygryziony kawałek uszka. Niby obie nie są agresywne, a bitwa była krótka, bo od razu dostały z ręcznika, ale ich obrażenia mnie przeraziły. Niedawno poznawałam szczeniaka suczkę z dorosłą suczką i nie można powiedzieć by połączyła je miłość od pierwszego wrażenia, ale żadna z nich na pewno tak nie ucierpiała.
gds

Re: Bunia- rozetka z Łodzi

Post autor: gds »

Cierpliwość potrzebna i szczęście.

Jak dla Chrumka przyjechał do nas Snoopy, to dwa dni w osobnych klatkach ale obok siebie mieszkali.
Był czas na zapachy, nawoływanie.

Potem gigantyczny wybieg ze sporą ilością jedzenia i smróóód (chłopaki) jakiego nie czułam nigdy.
(Co ciekawe jak Chrumek pojechał do Kimery poznać inne świnki-chciałam sprawdzić czy nie jest agresywny to mniej psikał)

I tak żyją sobie już ponad 5 miesięcy. Miłości nie ma. Czasem widzę jakieś ranki, powierzchowne. Wiem, że lepiej im razem niż w samotności. Nawet bez miłości;)
Powodzenia.
Aleks

Re: Bunia- rozetka z Łodzi

Post autor: Aleks »

Parę zdjęć z nowego domu:
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Między pannami dalej bez zmian. Na pokazanym wybiegu spędzają całe dnie (z przerwami na głaskanie i wybieganie się), wtedy też dostają warzywa, owoce i inne przysmaki. A na noc idą spać do osobnych, ale postawionych obok siebie klatek. Nie wiem kiedy zdecyduję się na ponowne łączenie. Mamy czas :) Bunia ma się dobrze :love:
Ostatnio zmieniony 19 lis 2014, 12:50 przez Aleks, łącznie zmieniany 3 razy.
Awatar użytkownika
paulina501
Posty: 265
Rejestracja: 29 lip 2013, 17:30
Miejscowość: Łódź
Kontakt:

Re: Bunia- rozetka z Łodzi

Post autor: paulina501 »

Cieszę się, że Bunia ma się dobrze. trzymam za Was kciuki, aby wszystko dobrze się ułożylo. :fingerscrossed:
Awatar użytkownika
llenka
Posty: 296
Rejestracja: 08 kwie 2014, 16:27
Miejscowość: ŁÓdź
Kontakt:

Re: Bunia- rozetka z Łodzi

Post autor: llenka »

będzie dobrze :ok:
moje futrzasta Cysia zaprasza na jej kątek internetów :meeting:
http://www.forum.swinkimorskie.eu/viewt ... =55&t=3544
gds

Re: Bunia- rozetka z Łodzi

Post autor: gds »

:d Ja też trzymam kciuki za pokój między dziewczynami :fingerscrossed:
Aleks

Re: Bunia- rozetka z Łodzi

Post autor: Aleks »

Jutro podejmuję kolejną próbę łączenia, przez ten tydzień chyba już przyzwyczaiły się do swojej obecności. Wydaje mi się, że Mimi ucieszyła się dziś z widoku Buni, z drugiej strony Bunia chyba nie bardzo chce wybaczyć Mimi te wrogie przywitanie i jest nieufna w stosunku do niej. Pożyjemy, zobaczymy :)
Awatar użytkownika
sosnowa
Posty: 15290
Rejestracja: 19 paź 2013, 11:11
Miejscowość: Warszawa
Lokalizacja: Warszawa Saska Kępa
Kontakt:

Re: Bunia- rozetka z Łodzi

Post autor: sosnowa »

Ja bym jeszcze poczekała, skoro na wybiegu ok, to na pewno będzie dobrze, ale czas trzeba im dać. Mówię z własnego doświadczenia, teraz jest bardzo ok,choć nie wylewanie, a daliśmy im naprawdę duuuuuuużo czasu. Warto było. Trzymam z całych sił.
Aleks

Re: Bunia- rozetka z Łodzi

Post autor: Aleks »

Myślę, że trzeba dać im szansę, bo ciągnie je do siebie, szczególnie Mimi do Buni (tylko czy w pokojowych zamiarach?). Na pewno nie pozwolę, aby znowu się pogryzły. Jeśli zauważę wrogie nastawienie wrócą z powrotem na wybieg i będą się nadal oglądać przez kratki. Ten pierwszy raz nie był taki zły, nie wiem skąd takie rany jak żadna nawet raz nie zapiszczała. Tylko nie wiem co dalej, jak się pogodzą? Pozwalać im tylko na wspólne wybiegi (a rozdzielać, kiedy nie będzie miał kto ich pilnować) czy dążyć do wspólnej klatki?
ODPOWIEDZ

Wróć do „Uratowane”