Dostałam od Zwierzurka smutną wiadomość
"Tofu [*]
24.01.2020
Maluśkie 160 g nieszczęścia z zoosklepu. Wykarmione strzykawką z preparatem mlekozastępczym. Niedoborowe, zagrzybione, z przerośniętymi na krzyż siekaczami, które raniły wargi i nie pozwalały otworzyć pyszczka, żeby jeść. Odratowana cudem, pod opieką dr Mileny stanęła na własnych łapkach i przez pierwsze tygodnie nie wychodziła praktycznie z miski, bo jadła, nareszcie, do syta. Wyrosła na śliczną puchatą świńską zołzę. Zawsze pierwsza przy misce. Problemy ze zdrowiem pozostały. Pokasływała cyklicznie i okresowo traciła na wadze. W kolejnych badaniach nic nie wychodziło, więc leczona była objawowo. Każdy kolejny nawrót był silniejszy, ale wracała do formy. Dziś rano nie wyszła na śniadanie. Namierzyłam w domku, wyciągnęłam. Chętnie wciągnęła ze strzykawki miseczkę ratunkowej i poszła spać. Jak wróciłam z pracy, Tofu już nie było. Mam nadzieję, że przez te 5 lat byłaś z nami szczęśliwa..."
