W ogóle to jestem dumna z siebie. Zważylam w końcu dziś Peppę pierwszy raz od paru miesięcy (zepsuta waga) i okazało się że przytyła u mnie prawie 200 gramów Waży 1130 (po operacji - nie wiem ile jej ubyło po niej) a na wstępie 960 zdaje się. Teraz już się nie dziwię że te boczki to jej tak nie do końca znikły po wycięciu
Blaniak natomiast zaledwie 1050

Kuleżanka przegoniła!
Nie posłuchałam się zaleceń i tramal jej daję raz dziennie. Chyba po nim za bardzo odlatuje bo jakoś wtedy za bardzo jeść nie chce. Na kontrolę dziś nie poszliśmy. Wydaje się że wszystko jest w porządku i uznałam że nie ma sensu jej ciągać. Zresztą wiecie jak te kontrole wyglądają. "Wszystko dobrze wygląda, do widzenia".
Pepiaka dziś trochę przetrzymałam na łóżku po dźganku i troszkę zaczęła się już wykładać, w ogóle jak jej się da coś w stylu kopru to protestuje przeciw dżganiu z pełnym dziobem, nie przerywając żucia
