Z Jackiem zle

właśnie wróciliśmy z nocnego dyżuru

do południa jak wychodziłam do pracy wszystko było ok, dzień jak co dzień... po powrocie zastałam ledwo żywą, charczącą i przelewającą się przez ręce świnkę

na razie nie wiadomo co mu jest. Dostał kroplówki i leki, coś więcej będzie wiadomo po badaniach. Póki co jest trochę lepiej... leży ale próbuje skubac sianko, które obok niego położyłam... trzymajcie kciuki, bo był już taki moment, że myślałam, że to koniec
