No są...na telefonie... Ale już późno, jutro albo w sobotę wrzucę...jeszcze filmik...

Jestem chora...gardło mnie boli i nic mi nie pomaga, męczę się tak od wtorku. M. na zwolnieniu...

A myślałam, że mnie ominie, tak długo się dzielnie trzymałam.
Dziś zjadłam brzuszek Miecia

Był strasznie futrzasty i pyszny...
Z mamą to mamy już przekichane... Siedzi sobie Żurek i widzę, że robi kupę, mówię "mama, patrz, całkiem przyzwoite te kupy". Mama na to przegania Żurka i bierze te kupy do ręki (były 3), zbliża do twarzy (bo nie ma okularów) i prawie nos w nie wsadza, potem pokazuje mi, ja też z bliska je oglądam. Stwierdzamy, że są ok i mama odkłada je na miejsce....źle z nami...
