Trochę nas nie było :/
Chciałam zacząć miło jakimiś zdjęciami ,ale zaczniemy znów problemami z Lusią.
W ostatnich dniach Lusia sporo schudła (50g) zauważyłam to w święta więc uważnie ją obserwując przeczekałam...świnka stała się bardziej ruchliwa i znów zaczęła spędzać dnie blisko miski. Waga podrosła, więc uznałam to jako złe dni..
Nasilił się też jej świadczący oddech. Jak sobie z nią dziś siedziałam naszło mnie ,aby wpisać znów hasło ,,choroby serca u świnek morskich " kiedyś już szukałam go ,ale przecież problem leżał w tarczycy. Poza tym starałam się od zawsze wmówić sobie ,że Lusia wcale nie oddycha źle ,a jej serduszko pracuje normalnie ,a mi się to wydaje ,bo jest rozetką i dlatego tak wyraźnie oddycha (nie pytajcie o logikę w tym). Myśl ,że Lusia mogłaby być chora na serce przerażała mnie i odsuwałam ją tak daleko by zapomnieć. Pewnie bałam się jej z niewidzy no ,ale czytając objawy dość duża część pasuje do niej.... wciąż mam nadzieję ,że sobie to ubzdurałam... oby weterynarz powiedział ,że jestem histeryczką...
Teraz jestem zła ,że próbowałam sobie wmówić ,że to napewno nie serduszko, omijając temat szerokim łukiem. Powikłaniem chorej tarczycy mogły być choroby serca, objawy się w dużej części zgadzają... nawet rozum już mówi ,że to serce

Przepraszam za to ,że post może być napisany chaotycznie i nie zrozumiale ...