Ostatnie tygodnie przebywali częściowo już w swoim DS jako w DT, (ze względu na parę niewiadomych w związku ze zdrowiem wolałam poczekać z adopcją), częściowo u mnie, bo ogarnialiśmy z Dużym ich wizyty w Ogonku.
Wczoraj umieszczono na ich wypisach magiczną sentencję "uważam świnkę za zdrową" i wyposażeni w takie papiery rozpoczynają nowe życie.

Życie zapowiada się pięknie - dom sprawdzony, kochający zwierzęta, gdzie świnki mają honorowe miejsce w salonie.
Kilka lat temu ten sam dom adoptował mojego pierwszego tymczasa Julka. Julek niestety odszedł niedawno za TM a za nim jego wieloletni przyjaciel...
A jak to tak, dom bez świnek?