W sumie to raczej kwestia diagnostyki. W listopadzie zajęto się zębami, bo to było wtedy najpilniejsze i groziło rozwinięciem się ropnia. Wady serca nie było słychać, tych smug nie słychać w ogóle, dopiero trzeba było rtg. Przyspieszony oddech pewnie był uznany za stresowy - w gabinecie. I dopiero, kiedy zauważyłam zipanie po wybiegu... to się i porobiło.
Ale jestem teraz dobrej myśli, wygląda, że mniej więcej wiadomo, czego weci szukają...

No i nie wierzyć, że świnki ukrywają choroby

btw Pani dr bardzo chwaliła Tedzika, że taki grzeczny przy badaniu.
