
Przywiązałam się do strachliwej Czupi i odważnej Milki. Mimo swoich przeżyć obie w różnym stopniu ale jednak mi zaufały. Wiedziałam co lubią, czego się boją, jak do nich podejść, jak je łapać i jak głaskać by było im miło. Szkoda, że czas jest taki niesprawiedliwy. Kiedyś, jako nastolatka miałam świnki, w domu i w szkole się nimi opiekowałam. Wtedy wszyscy byli jacyś zdrowsi i właściwie nie pamiętam by któraś odeszła przedwcześnie.
Przyroda nie znosi pustki i w moim domu znów są dwie świnki - Pestka, zaadoptowana ze stowarzyszenia i Blanka, przygarnięta, bo była kinderniespodzianką


