OSWAJANIE ADOPTOWANEGO PROSIACZKA
Moderator: Pulpecja
- kimera
- Moderator globalny
- Posty: 3163
- Rejestracja: 07 lip 2013, 20:54
- Miejscowość: Łódź
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Re: OSWAJANIE ADOPTOWANEGO PROSIACZKA
Jeśli boi się samego momentu chwytania, nakłoń świnkę do wejścia do np. norki, albo nawet jakiegoś pudełeczka, i wtedy ją wyjmij z klatki.
Re: OSWAJANIE ADOPTOWANEGO PROSIACZKA
Cóż, daję jej czas do weekendu
Codziennie widzę postępy w naszych relacjach - np dzisiaj pierwszy raz kwiczała jak weszłam do domu i z przedpokoju zawołałam ja po imieniu. Mam świadomość, że ucieszył ja powrót kelnera, no ale wczoraj nie kwiczała. Bardzo też lubi głaskanie po główce i sama sie nadstawia. Miałam obawy przed wzięciem tak dorosłej już świnki ( 3 lata), w końcu ma już swoje przyzwyczajenia. No ale bardzo ja polubiłam i nie zamieniłabym jej na żadną inną. Ze wszystkim sie dogadujemy prócz tego wyciągania. 


Re: OSWAJANIE ADOPTOWANEGO PROSIACZKA
Niestety Róża nadal ma dziwny odruch kiedy chcę ją wyjąć z klatki. Odruch gryzący że tak powiem. Czytam i czytam to forum i zazdroszczę wszystkim co swobodnie wyciągają sobie prosiaki z klatki. Ja się boję, w sumie to nie do końca wiem czy mam czego bo świniak przez cały czas łagodny jak baranek, głaszczemy się, drapiemy, jemy z ręki. Generalnie jest cudownie do momentu próby wyjęcia. I stąd moje pytania:
1. Czy to ja jestem przewrażliwiona i nie powinnam zwracać uwagi na te jej odruchy bo to normalne u świnek?
2. Piszecie, że świnie nie gryzą, że nieraz protestują przy wyjęciu z klaty i nie dzieje się nic złego. Czy mam ją po prostu wyciągać na siłę?
3. Czy ugryzienie może być bardzo dotkliwe?
Cholera, no męczy mnie to strasznie bo chciałabym ją wypuścić z tej klatki, wyczyścić ją porządnie i "przespacerować" Róziaka.
1. Czy to ja jestem przewrażliwiona i nie powinnam zwracać uwagi na te jej odruchy bo to normalne u świnek?
2. Piszecie, że świnie nie gryzą, że nieraz protestują przy wyjęciu z klaty i nie dzieje się nic złego. Czy mam ją po prostu wyciągać na siłę?
3. Czy ugryzienie może być bardzo dotkliwe?
Cholera, no męczy mnie to strasznie bo chciałabym ją wypuścić z tej klatki, wyczyścić ją porządnie i "przespacerować" Róziaka.

- joanna ch
- Posty: 5254
- Rejestracja: 24 cze 2014, 16:55
- Miejscowość: Warszawa Saska Kępa
- Kontakt:
Re: OSWAJANIE ADOPTOWANEGO PROSIACZKA
Moje świniaki od początku czyli od ponad roku zawsze protestują przy wyjmowaniu. Wydaje mi się że jak złapiesz w dobrym miejscu na środku świniaka to świniak nie jest na tyle giętki żeby się obrócić i cię ugryźć. Potem szybko na kolana czy gdzieś i świn nie zdąży z zębami nawet jakby chciał.
- kimera
- Moderator globalny
- Posty: 3163
- Rejestracja: 07 lip 2013, 20:54
- Miejscowość: Łódź
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Re: OSWAJANIE ADOPTOWANEGO PROSIACZKA
Najlepiej pozwolić śwince samej wyjść na spacer i wrócić, obejdzie się bez łapania. W każdym przypadku pamiętaj, żeby świnkę od razu podeprzeć drugą ręką pod zadek i przyłożyć do swojej piersi, jak dziecko. W takiej pozycji można bezpiecznie nosić świnkę.
świnki z reguły atakują uderzając głową, poza walką samców nie wbijają siekaczy w ciało. Mogą jednak przypadkiem skaleczyć krawędzią zębów. Skaleczenia są przeważnie całkiem nieznaczne, ale niestety, może wdać się zakażenie. Każde skaleczenie należy dobrze zdezynfekować, a w przypadku, gdy okolica rany zacznie puchnąć i boleć, niezwłocznie udać się do lekarza po antybiotyk. Najłatwiej chyba dostać się na ostry dyżur, sama byłam dwa razy, choć tylko raz ze swoim palcem.
świnki z reguły atakują uderzając głową, poza walką samców nie wbijają siekaczy w ciało. Mogą jednak przypadkiem skaleczyć krawędzią zębów. Skaleczenia są przeważnie całkiem nieznaczne, ale niestety, może wdać się zakażenie. Każde skaleczenie należy dobrze zdezynfekować, a w przypadku, gdy okolica rany zacznie puchnąć i boleć, niezwłocznie udać się do lekarza po antybiotyk. Najłatwiej chyba dostać się na ostry dyżur, sama byłam dwa razy, choć tylko raz ze swoim palcem.
Re: OSWAJANIE ADOPTOWANEGO PROSIACZKA
No i kolejny raz okazało się, że zwierzę mądrzejsze niż człowiek! Róziek okazał się być kochanym, wprawdzie płochliwym, ale jednak kochanym prosiakiem bez żadnych negatywnych odruchów. Ja z niej zrobiłam wilkołaka !! Ale po kolei. Z powodu dużej determinacji postanowiłam jakoś wytargać prosia z klaty. Proś łasy na mieszankę sałat różnych jak mało kto. Tak więc zwabiłam prosia na kocyk w klatce, zawinęłam i wyjęłam. Biedaczka darła się, chrumkała, ale nie szarpała. Wzięłam na kolanka, wygłaskałam, dałam jeszcze sałaty, później razem z kocykiem odstawiłam na podłogę. Róża jednak została na tym kocyku, nie chciała robic wycieczek i koniecznie chciała wracac do klatki. Odłożona do klatki została za chwile jeszcze raz z niej wyjęta już bez pomocy koca!! Wyrywała się troszkę, wydzierała ale nie gryzła. Jutro powtórzymy operację i może świninka troszkę się do tych pieszczot i biegania przyzwyczai. Poprzedni właściciele zapewniali mnie, że Róża biegała po domu, no ale kto wie jak było naprawdę. W każdym razie jestem dumna z siebie i z prosiaka kochanego, że okazał się być prosiakiem kochanym a nie żądnym mej krwi świńskim wampirem 

Re: OSWAJANIE ADOPTOWANEGO PROSIACZKA
No widzisz - czyli po prostu nieśmiała dziewczyna
Daj jej czas i pokazuj, że tu jest super i zawsze bezpiecznie, i się w końcu rozrusza. A wtedy pokaże prawdziwe oblicze 


Re: OSWAJANIE ADOPTOWANEGO PROSIACZKA
Aaaa niech pokazuje!!
Świniaki to takie rozkoszne zwierzaki, że wiele można im wybaczyć. A w zasadzie chyba wszystko 


Re: OSWAJANIE ADOPTOWANEGO PROSIACZKA
No i z tego pokazywania na razie nici
Świniak wyjęty nie opuszcza terytorium kocyka na podłodze i ziora tylko w stronę klatki. A wczoraj wydłużyła się jak najbardziej można w kierunku klaty i wyciągnęła łapkę, tak jakby chciała do niej dosięgnąć. A chodzić, biegać w ogóle nie chce. Teraz zaczynam sądzić, że poprzedni właściciele dłuuuuugo musieli jej z klatki nie wypuszczać. Albo trafiłam na jakiś mega nieśmiały egzemplarz. 


- joanna ch
- Posty: 5254
- Rejestracja: 24 cze 2014, 16:55
- Miejscowość: Warszawa Saska Kępa
- Kontakt:
Re: OSWAJANIE ADOPTOWANEGO PROSIACZKA
Niektóre świnie tak po prostu mają że najchętniej siedziałyby w klatce. Moje świnie też tak mają choć w sumie nie wiem jak to było z wybiegami u poprzednich właścicieli. Faktem jest że jak raz wyniosłam je pierwszy raz w życiu do drugiego pokoju to siedziały w miejscu póki ich nie odniosłam
Pół roku minęło zanim odważyły się same z siebie wyskoczyć z klatki która stała cały czas otwarta. Przedtem gdy sama je wyjmowałam to albo uciekały pod łóżko albo wracały same do domu po 5 minutach. Teraz, już w innym mieszkaniu, wychodzą same zazwyczaj z metr od klatki, nie więcej.
