Jeśli chodzi o dawkowanie to już problemu nie mamy bo załatwiliśmy zlecenie w aptece i podajemy gotowe dawki

Wynik u Pepera był tak niski że nawet nie dali rady dokładnie oznaczyć wartości. Pod koniec listopada mamy kontrolę krwi i dowiemy się czy jest jakaś poprawa. Peper nie miał żadnych typowych objawów (jedynie niewielka utrata masy ciała), teraz widzę że sierść ma bardziej marną niż kiedyś, miejscami jest mocno przerzedzona.
Pocieszający jest fakt, że biochemia wyszła rewelacyjnie. Jak u młodziutkiej zdrowej świnki.
Lalunio powoli się zadomawia, bardzo dobrał się z Brunem co Peperowi ewidentnie odpowiada bo może obserwować ich z daleka bez narażania swojego strachliwego tyłka

Puchacz za ludźmi nie przepada, jest hiper strachliwy na wybiegach, złapanie go to nie lada wyzwanie. Na kolanach jeszcze się nie rozkłada ale już się nie trzęsie - ostatnio nawet się nieco rozluźnił i przycupnął. Zrobimy z niego miziaka tym bardziej że Przemek z ogromną chęcią tuli prosiaka po którym nie ma ataków astmy
