Jak to bywa ze świnkami, zawsze coś im się przydarzy. Przynajmniej tak jest z moimi. Natka od dłuższego czasu pykała noskiem. 2 tygodnie temu w nocy dopadł ją kaszel i i tego samego dnia pojawiłyśmy się u weterynarza z giraczkujacą Natulką. Diagnoza zapalenie gdo oraz zapalenie pęcherza. W następny weekend pojechałyśmy na kontrolę, zapalenia pęcherza już nie ma na szczęście. Ale doszły szmery w dolnych drogach oddechowych. Jutro kolejna kontrola i mam wrażenie, że Natka czuje się gorzej. Schudła 30 g, nie ma apetytu. Boje się, że ma zapalenie płuc. Antybiotyk, nebulizacje, dokarmianie. Czy to jej pomogło? Boję się, że coś siedzi tam w niej w środku. Ona zawsze była słabsza. Na wszelki wypadek umówiłam ją do kardiologa, aby wykluczyć też chorobę serca. Chodzimy z Ryjkiem do dr Kraszewskiej i przy okazji ja też obejrzy. Boje się, że będzie tak samo jak z Plackiem...

I zabieram też jutro Gucia. Dzisiaj go przytulam, głaszczę a jemu garściami wychodzi sierść. Pomiędzy futerkiem ma łyse miejsca bez zmian chorobowych. Pepe nic takiego nie ma. Wszoły, roztocza a może zmiany hormonalne? Niech go dr Kuba zbada, bo tydzień temu tego nie było.