Kochani, czas najwyższy na nowe wiadomości.
Przez święta było z dnia na dzień coraz lepiej jeśli chodzi o jedzenie i aktywność Milky. Niestety kulka (zapalenie) nie zmniejszyła się. Zaraz po świętach, przed sylwestrem byliśmy z nią na kontroli odrobinę kulka urosła, z resztą rzeczy było w porządku. Po nowym roku, kolejna kontrola i decyzja, że operacja musi się odbyć. Weterynarz powiedziała, że niestety ale zapalenie nie mija a powoli się powiększa, dlatego lepiej teraz usunąć ząbek zanim powstał ropień i operacja będzie bardziej rozległa. W czwartek Milkunia przeszła operację, bez żadnych komplikacji. Dostała dodatkowo Tramal i resztę leków tak samo jak przedtem. Od razu próbowała jeść choć ciężko jej idzie, dalej próbuje. Schudła z 1,03 do 0,978 (dzisiejsza waga). Odkąd dokarmiam ją dwa razu dziennie (a nie raz) solidną porcją karmy ratunkowej waga stanęła. Dziś idziemy na kontrolę, kluseczka ładnie próbuje jeść (trę jej warzywka), ale bardzo powolutku. Największy apetyt ma na koperek. Dziś też zauważyłam, że krzywo ścierają się jej ząbki z przodu więc pewnie oszczędza jedną stronę. Na pewno ją boli, ale mamy nadzieję, że jak się wygoi zacznie lepiej jeść i używać obu stron w pyszczku.
Snowy i Blacky za to przytyli

korzystają z tego, że Milky mniej je i wcianają jej porcje. Musimy jakoś im ograniczyć te dobra bo zaczynają przypominać chodzące kulki.
A tu nasza dzielna królowa na porannym koerku i zupie z karmy ratunkowej
