Toż to "najprawdzijsiejszy" wąż pluszowo-piszczący ze sklepu zoologicznego.
Wracałam z Toffim od weta bo dzisiaj miał powtórkę punkcji pęcherza. Przy przesiadce na drugi autobus musiałam przejść obok sklepu dla zwierząt. Toffi jak zwykle wpadł do środka i wlazł za ladę jak zawsze. Dopadł do kartonika z uszami a że miał kaganiec to chociaż łapa tam poskrobał. Kupiłam po uchu, zapłaciłam i wychodzę. Ale Toffi nie wychodzi tylko stoi jak zaczarowany przed ścianką z psimi zabawkami. Wisiał tam pluszowy wąż. Pies się zaparł i wpatrywał się w tego węża. Nacisnął kagańcem kawałek i zatrąbiło i .... koniec. Zaczął się wściekać i piszczeć. Sprzedawca płakał ze smiechu. Mi było mniej do śmiechu, że pies szopki odstawia.
Nie marzyłam o rozstaniu się z pieniędzmi, ale jakis czas temu Toffi wynalazł 20 zł na chodniku to a niech mu tam, niech sobie wyda. JAk zobaczył, że go ze ścianki ściagam to wlazł znowu za lade i chciał go od razu zabrać. Nie miałam gdzie schowac zabawki, więc zwinęłam toto i pobiegliśmy na autobus. W autobusie naciskał węzą nosem, podrzucał wężowy ogon kagańcem. Ludzie się patrzyli jak na wariatów. Wysiedliśmy, narobił pisku jakbym mu kopa dała! Zdjęłam kaganiec, capnął od razu zabawke i w nogi. Nie można było zabrać.
"Trala la la, wyłudziłem węża. MAm moc, mam moc, matka mi nie jest w stanie odmówić"
"Hallo, psie sąsiada. Patrz co mam. Może jesteś 4 razy większy ale ja mam węża. A szczekaj sobie a ja mam węża"

Radość z węża i mina - bezcenne
Pitolił tym całe popołudnie. Zagłuszał mi rozmowy telefoniczne.
"Odpoczywam z moim wężem"
"Wężu baw się ze mną? Zmęczyłeś się czy obraziłeś?"
