No i nie będzie dziś zdjęć...

te nocne zmiany mnie wykańczają, nie pomaga choroba dzieciaków i yo, że ja się zaraziłam.
Dziewczyny za to mają się dobrze. Zgodnie zajmują domek, na wybiegach też raczej trzymają się razem. Tylko mnie trochę zaniedbują

Shani odkąd jest z nami Trema już nie wita mnie rano kwikiem, nie podbiega do prętów domagając się smakołyków. Wiem, że to normalne i się trochę zmieni, gdy już Trema się ze mną oswoi, ale żal mi trochę
