jazzliee pisze:aaależ cudnie Was tu widzieć
Aprilka u mnie też piła mniej - nie stresuj się:) Możesz dla pewności podsunąć jej pyszczek pod kulkę od poidełka, ruszyć kulkę palcem i dotknac jej pysia, a potem delikatnie dotknąć jej pyszczkiem poidła, ja tak je uczyłam korzystać z poidełka i zadziałało
Jazzliee dzięki że do nas zajrzałaś. Dzięki za radę pewnie tak zrobię, ale mam wrażenie że prośki mnie znienawidzą. April na pewno zejdzie na zawał (większy z niej cykor i mam wrażenie że udziela się to też Abbie) Przynajmniej raz dziennie już są wyjmowane z klatki na przymusowe mizianie połączone z zieloną łapówką, potem idą z moją pomocą na wybieg a ja ogarniam ich bajzel

Przed wyjęciem z klatki mam popłoch i uciekanie synchroniczne - jedna w lewo druga w prawo. Jak raz zmiatałam boby kiedy były w klatce to były tak wystraszone, że odwróciły się do mnie tyłkiem i stanęły na dwóch łapkach w jedynym z rogów. Aż mi się ich żal zrobiło.
Wrzucam kilka fotek. Dzisiaj był kolejny dzień z cyklu 'oswajamy się' próbowałam przekonać prosięta, że poza klatką nie czeka ich nic złego. Łapówą była świeża trwa (co za szał! jak tylko weszłam do pokoju z workiem to one już wiedziały!)
Sukcesy z dzisiejszego oswajania:
1. April po raz pierwszy zjadła z ręki trawę (pracujemy nad tym żeby wzięła też kawałek ogórka).
2. Abba sama wyszła z klatki (łakomczuch)
Łapówka została rzucona:
Wyzwanie wejścia na mostek pierwsza podjęła Abba, Aprila wtórowała obok i komibnowała jak mieć trawę, żeby tam nie wchodzić
Ku mej radości Abba skusiła się zrobić krok za mostek i wejść na polarek
A potem był mały hop z pudełka i już była na wybiegu ... Aprila dołączyła później z moją pomocą:
Ogólnie chyba wymęczyłam dzisiaj prosięta. Od dwóch godzin leżą w klatce ze stopiszczami na boku i tylko co jakiś czas dziubną sianko. Abba już wylegiwała się na wybiegu:
Mam dwa pytania:
Nie wiem czy rozumiem dobrze świńska mowę tą głosową i ciała. Miziałam Abbę na wybiegu - pod wpływem ręki zaczęła się rozciągać jak naleśnik - uznałam to za dobry znak - jednocześnie trochę z boku wystawało kopytko. (jakby chciała mogłaby uciec mi spod ręki spokojnie. Zastanawiałam się tylko czy dźwięki które do mnie wydaje mam interpretować pozytywnie -popiskiwanie na niskich tonach - brzmiało średnio dlatego mam dysonas - czy to był zrelaksowany czy zestresowany świnek?
Jaka porcja trawy dla dwóch świnek jest optymalna na jeden posiłek? 2 garstki? 3? 4?
Można dać prośką jutro trawę zerwaną poprzedniego dnia (narwałam za dużo;))