Strona 208 z 466

Re: Dropsio i Cosiek - duet prawie doskonały

: 06 lip 2015, 12:20
autor: dortezka
Lilith88 pisze:Powiedziała Elmirka :lol:
no ten no.. Obrazek

no to jedyny minus, to moja nieświadomość jak byłam mała.. miałam na raz prośka, myszkę, myszoskoczka i żółwie..
teraz wiem, że klatki za małe, że samotne były.. ale mam nadzieję, że mimo wszystko były szczęśliwe. Nie bawiłam się nimi, dbałam o to co jadł, o czystość, o spokój..

kurcze.. a mimo wszystko mnie teraz wyrzuty sumienia dopadły :(

Re: Dropsio i Cosiek - duet prawie doskonały

: 06 lip 2015, 12:32
autor: Lilith88
Myślę, że wyrzuty sumienia są bez sensu. Ja np. byłam u dziadków codziennie po szkole do wieczora, bo i tak zawsze tak było, bo rodzice do nocy w pracy (więc nawet nie mieli czasu na zwierzątko w domu a wiadomo, że sama się nie zajmę i dlatego się nie zgadzali) i ja spędzałam cały ten czas po szkole z myszką, tak oswojone moje świnie nie są jak ta myszeczka była, biegła do mnie przez pół mieszkania jak ją zawołałam ale też sprawdzałam czy umie pływać i chodzić po lince na pranie.. Umiała.. :redface: Po za tymi wybrykami miała kilkugodzinny wybieg codziennie, zawsze świeżą wodę i mnóstwo przysmaków a jak zachorowała na raka to chodziłam i ją próbowałam leczyć, tu akurat weterynarze byli wrednymi dupkami i mnie wykorzystywali jako dziecko.. Myszka dostawała zastrzyki na raka.. ale żyła dwa lata tak czy inaczej i sądzę, że była szczęśliwa :) Myszoskoczek miał ogromne terrarium z którego ciągle uciekał, przy nim bardziej mi wstyd, tym bardziej, że już starsza byłam a nie umiałam się nim zająć jak należy.. ale miał co jeść i miał dużo miejsca tylko biedak musiał być strasznie samotny :(

Re: Dropsio i Cosiek - duet prawie doskonały

: 06 lip 2015, 12:42
autor: dortezka
a ja z myszką i myszoskoczkiem jeździłam do weta do którego teraz z Pipkami jeżdzę :102:
mysia zaczęła łysieć.. leczenie pomogło.. żyła u mnie 2 lata a zabrałam ją od koleżanki jak miała ok pół roku.

a myszoskoczek miał nowotwora.. i też leczyliśmy.. taki bidok był.. dziki, dziabał, ale i tak go puszczałam, żeby sobie pobiegał. U weta, jak czekałam aż obsłuży inne zwierzęta to biegał sobie po jego biurku (bo jechał w słoiku, to żeby się nie męczył to go wypuszczałam na miejscu :szczerbaty: ). Starałam się jak mogłam.
Żółwie jak do nas na początku trafiły też w małych aqua były. Teraz każdy ma swoje własne i po dwie lampki. Przykro mi, że długo na to czekały, ale z drugiej strony.. mogły trafić gorzej..

Re: Dropsio i Cosiek - duet prawie doskonały

: 06 lip 2015, 12:56
autor: Asita
Eej, no źle żółwie nie mają. U nas też na początku mieszkaliśmy w 5 osób na 40m kwadrat., a teraz jest tak, że mama mieszka sama w 2-piętrowym domu a ja z M. mieszkamy w mieszkaniu 60m kwadrat :102: Nam się polepsza z czasem i zwierzakom też :szczerbaty:

Re: Dropsio i Cosiek - duet prawie doskonały

: 06 lip 2015, 14:44
autor: Pani Strzyga
Lilith, łobuzie :D W takiej sytuacji prawdopodobnie postawiłabym ultimatum. Albo dbasz o zwierzaka, którego przyniosłaś do domu i dokoptowujemy drugiego, albo oddajemy nawet tego jednego gdzieś gdzie się nim ktoś naprawdę zajmie (tak - matka-hetera :D ). Ale prawda jest taka, ze mamy inne czasy. Te 10-20 lat temu nie było tylu organizacji pomocowych, świadomość kulała, dostęp do informacji był dużo mniejszy...

Dlatego ja osobiście nie zadręczam się przeszłością (w której trzymałam jedną, samotną papużkę falista w paskudnie małej klatce), tylko robię co w mojej mocy by teraźniejszość i przyszłość były jak najlepsze.

Re: Dropsio i Cosiek - duet prawie doskonały

: 06 lip 2015, 14:58
autor: dortezka
ja się staram nie zadręczać choć rożnie to wychodzi.. za to jak piszesz, robię co w mojej mocy by teraz Pipki miały wszystko.. nawet "gwiazdkę z nieba".. dlatego takie rozpuszczone są :szczerbaty:

Re: Dropsio i Cosiek - duet prawie doskonały

: 06 lip 2015, 15:02
autor: joanna ch
No, ja miałam dwadzieścia, naście lat temu mnóstwo chomików w nieodpowiednich warunkach, choć wtedy mi się wydawało że warunki dobre... jednak od tego czasu nauka poszła do przodu i to sporo, choć i tak większość polskich chomików mieszka tak jak moje kiedyś... I też mi się rodzice w żaden sposób nie wtrącali do tego, o wszystkim decydowałam sama, sama wszystko kupowałam, sama się zajmowałam, sama chodziłam do weta, a pierwszego chomika miałam w wieku 8 lat tylko :shock: Dobrze że nie byłam małym psycholem ale i tak na pewno chomiki się nacierpiały...

Re: Dropsio i Cosiek - duet prawie doskonały

: 06 lip 2015, 16:11
autor: Lilith88
Ja chyba trochę byłam małym psycholem :redface: tylko na szczęście nieświadomie i wcale nie chciałam zrobić krzywdy myszeczce i do końca życia miała 4 łapki i ogonek w całości! ale za to raz udawała zdechłą jak już miała mnie dość :redface: Swoją drogą widziałyście gryzonia udającego, że zdechł? normalnie cały sztywnieje i można obracać w rękach a on nic ani drgnie i taki twardy się robi jak z kamienia, a ogon jak patyk :shock: Ale nie mogłam być taka najgorsza, bo jednak jak wołałam zawsze przyszła :D Marzy mi się teraz stadko myszek w dużym terrarium, może jak już z Darkiem przemeblujemy mieszkanko i zrobimy świniakom zagrody to znajdę miejsce dla myszeczek na jakiejś półce :love:

Re: Dropsio i Cosiek - duet prawie doskonały

: 06 lip 2015, 16:22
autor: Dropsio
Ja zgode na Dropsa dostalam jak mialam 11 lat... Przez pierwsze trzy miesiace jakos jadl Vitapola, bo to polecali w zoologu, tak radzili na blogach (zanim kupilismy Dropsa przekopalam pol internetu, pol roku sie przygotowywalam. Nie wiem jakim cudrm nir trafilam na SPSM). Po tych trzech miesiacach my, buraki ze wsi ( :szczerbaty: ), cudem znalezlismy sie w Kakadu, gdzie znalezlismy dziwnie droga karme dla swin (VL CN), ktora tak ladnie pachniala :D i poszukujac informacji o niej, trafilam na Caviarnie :D Pozniej wieksza klatka... Szkoda tylko, ze Drops trzy lata czekal na kumpla :roll:
Tak czy owak mysle, ze zajmowalam sie nim dobrze, rodzice nie tkneli przy nich palcem, no chyba, ze gdzies pojechalam. Sprzatalam, bawilam sie, karmilam, nie meczylam... Smiem stwierdzic, ze wtedy bylam doroslejsza niz teraz :lol:

Re: Dropsio i Cosiek - duet prawie doskonały

: 06 lip 2015, 17:09
autor: dortezka
Lilith88 pisze:ale za to raz udawała zdechłą jak już miała mnie dość :redface:
Lilith! przerażasz mnie! :o
jesteś pewna, że nic z tego meszku czarnego nie zostało?? :szczerbaty:

swoją drogą ja też na wsi męczyłam zwierzaki.. tzn bawiłam się z nimi, suka nigdy mi nic nie zrobiła, czyli krzywdy nie robiłam ale teraz bym się nie dała dziecku bawić z małymi szczeniaczkami.. głaskać itp..
no i raz próbowałam nauczyć kotka wspinać się po ścianie.. ale on to robił sam a ja go tylko potem dawałam na ścianę bo wierzyłam, że da radę dalej się wspiąć :redface:

no dobra.. idę wyściskać Pipeczki bo aż mi źle.. mam nadzieję, że wszystkie zwierzaki które miały ze mną do czynienia patrzą teraz zza TM i widzą, że aż taką złą Elmirką nie jestem :?