Strona 207 z 466

Re: Dropsio i Cosiek - duet prawie doskonały

: 06 lip 2015, 10:46
autor: Pani Strzyga
Bywa i tak. Mnie najbardziej irytują ludzie, którzy ignorują podstawowe potrzeby swoich zwierząt. U Dropsio jest okay, świnki są dwie, jak nie będzie trzeciej, to tragedia się nie stanie. Ale ile jest dzieciaków, które przychodzą z pytaniem "Co zrobić, żeby rodzice pozwolili na drugą świnkę? Bo oni nie chcą się zgodzić i mogę mieć tylko jedną."

Re: Dropsio i Cosiek - duet prawie doskonały

: 06 lip 2015, 11:15
autor: dortezka
pytanie też jak te dzieciaki się tą jedną opiekują.
Mi jest żal tych wszystkich zwierzaków, które żyją w małej klatce, dostają do jedzenia byle co a dziecko się bawi nim a nie z nim :(

Re: Dropsio i Cosiek - duet prawie doskonały

: 06 lip 2015, 11:21
autor: Pani Strzyga
Ale od tego właśnie są rodzice - zeby wyjaśnić, poprowadzić dziecko.

Prawda jest taka, ze zawsze zwierzak jest głównie odpowiedzialnością rodziców. Dziesięciolatek nie ma na tyle kompetencji, by być głównym opiekunem. Nie jeżeli nie zostanie mu wyjaśnione. I to nie raz, a cały czas. Dlatego jeżeli już rodzic się zgadza na zwierzę, to jego obowiązkiem jest sprawdzić potrzeby pupila i o nie zadbać. Dziecko może pomagać, z czasem przejmować kolejne obowiązki i ostatecznie zostać głównym opiekunem, ale wszystko to powinno się dziać stopniowo i z kontrolą ze strony mądrego, odpowiedzialnego rodzica.

Jeżeli rodzicowi się nie chce, to już lepiej, zeby w ogóle się na zwierze nie zgadzał...

EDIT:Dziesięciolatek to przykład. 12 latek też nadal jest dzieckiem. I wiele 14latków również nie ma na tyle rozwiniętej empatii, by być głównym opiekunem. Dojrzałość emocjonalną osiąga się powoli.

Re: Dropsio i Cosiek - duet prawie doskonały

: 06 lip 2015, 11:31
autor: Zaffiro
Zgadzam się z wami :) często jest też tak, że rodzic zgadza się na zwierzaka dla świętego spokoju nie zdając sobie sprawa z odpowiedzialności za tą malutką istotę jaką należy podjąć :(

Re: Dropsio i Cosiek - duet prawie doskonały

: 06 lip 2015, 11:34
autor: dortezka
Strzygo racja! i pewnie stąd rodzice nie chcą się zazwyczaj zgadzać.

A ja pierwszego prośka miałam w wieku 10 lat i całkowicie sama się opiekowałam. Mama jedynie czasami kupiła jedzenie. Ale po troty chodziłam sama, sprzątałam, karmiłam.. Po prostu dbałam..
chyba za wcześnie "dojrzałam" emocjonalnie, a teraz mi się odwróciło i jestem dzieciuchem :lol:

Re: Dropsio i Cosiek - duet prawie doskonały

: 06 lip 2015, 11:35
autor: Asita
Moja mama też się nie zgadza na więcej świń...a ja mam już 33 lata..... :102:

Re: Dropsio i Cosiek - duet prawie doskonały

: 06 lip 2015, 11:37
autor: Zaffiro
Asita witaj w klubie :laugh: Ja mam 32 lata a ta moja mama dalej się wcina jakbym miała 10 :|

Re: Dropsio i Cosiek - duet prawie doskonały

: 06 lip 2015, 11:40
autor: Asita
Co za mamy uparte :laugh:

Re: Dropsio i Cosiek - duet prawie doskonały

: 06 lip 2015, 11:43
autor: Zaffiro
Upór nie do zdarcia mam wrażenie :rotfl:

Re: Dropsio i Cosiek - duet prawie doskonały

: 06 lip 2015, 11:51
autor: Lilith88
dortezka pisze:pytanie też jak te dzieciaki się tą jedną opiekują.
Mi jest żal tych wszystkich zwierzaków, które żyją w małej klatce, dostają do jedzenia byle co a dziecko się bawi nim a nie z nim :(
Powiedziała Elmirka :lol:
A tak na serio to fakt chyba juz lepiej że mają jedną w 60tce niż 2-3 biedne nie mogące się ruszyć.. No i często rodzice nie pozwalają na więcej, bo właśnie raz że się jedną dziecko nie zajmuje, dwa że ta jedna często była bez ich zgody przyniesiona..

Strzyga ja się z Toba zgadzam ale sama miałam jednego myszoskoczka w wieku nastu lat (gdzies okres GM to koło 13 juz nie pamięta dokladnie) przyniosła do domu bo chce i już ale o lokum dla niego nie pomyślałam, rodzicom przysporzyłam wydatków, myszor zanim było terrarium nawiał kilka razy z koszyka plastikowego, bo dziury wygryzał i był totalnie dziki więc dla dziecka nieatrakcyjny. Do sprzątania mnie trzeba było zmuszać więc nie bylo mowy o kolejnym myszorku, mimo, że rodzice wyczytali, że maja być dwa i byli skłonni się zgodzić na drugiego gdybym dbała o pierwszego ale cóż byłam rozwydrzonym dzieckiem :redface: Wczesniej miałam mysz też jedną i mieszkała w słoiku przez chwilę później w takim plastikowym mini terrarium (teraz to się faunarium chyba nazywa) ale i domek i kołowrotek się mieścił, że rodzice się na nią nie zgodzili mieszkała u dziadków. Mysz była rewelacyjna i wspominam ją jako najlepszego kompana ale tez zdarzało mi się ją niestety maltretować.. No i tez nie miała towarzystwa dla babci jedna była wystarczająco przerażająca a mi nawet nie wpadło do głowy że musi być więcej :idontknow: No i te 17 lat temu nikt nie miał pojecia czy mysz trzeba trzymać w stadzie czy nie.. Świnka też była jedna bo nikt nie wiedział ze ma być inaczej ale to juz była kruszynka przyniesiona przez mamę ;)

I wiecie co? Teraz mi nie ma kto się nie zgadzać i mam 5 prosków i nagle im sprzątam i w dodatku z przyjemności nie przymusu, zreszta rodzice zawsze mówili "będziesz u siebie będzie jak chcesz u nas jest po naszemu" no to jest jak chcę!