Re: Criollo - sercowy kastrat [WA, Toruń]
: 13 paź 2026, 12:13
Co nowego u Criollo? 
A dzieje się! U niego zawsze coś się dzieje, na szczęście zazwyczaj coś dobrego. Tak więc spieszę z aktualizacją!
Criollo przez długi czas żył w dużym stadzie, otoczony licznymi żonami. Niestety, wiek i choroby sprawiły, że ostatecznie został tylko z jedną żoną - Daisy. A jakby tego było mało, u Daisy wykryto nieoperacyjnego raka trzustki.
Nie chciałam dopuścić do sytuacji, w której Criollo zostanie sam. Dlatego postanowiłam znaleźć mu nową, piękną i młodą żonę. Bo przecież taki przystojniak nie może narzekać na brak kobiecego towarzystwa!
I tak na początku października przyjechała do nas Dracena.
Dracena miała opinię świnki dominującej, która potrafi być natarczywa wobec innych świnek. Z tego powodu od dłuższego czasu mieszkała sama. Postanowiliśmy jednak przyjąć ją pod swój dach, choć od początku było wiadomo, że łączenie może nie należeć do najłatwiejszych.
A na dokładkę Daisy to konkretna świnka!
No i cóż… Criollo, jak na prawdziwego pantoflarza przystało, uznał, że nie będzie się wtrącał w kobiece sprawy. Wycofał się w drugi róg klatki i pozwolił paniom samodzielnie omówić wszystkie kwestie związane z hierarchią.
Dopiero kiedy sytuacja została wyjaśniona, a emocje opadły, nasz bohater zdecydował się opuścić bezpieczny kącik.
Całe 15 minut! Tyle Criollo spędził w rogu klatki, czekając, aż kobiety dojdą do porozumienia. Na szczęście samo łączenie przebiegło szybko i było mało intensywne.
A co najważniejsze? Przy młodej Dracenie Criollo odzyskał werwę! Nasz długowłosy amant znów tańczy rumbę, i to z podwójnym zapałem!
Wygląda na to, że młoda żona zdecydowanie mu służy. A ja? Ja cieszę się, że Criollo znów ma towarzystwo i powód do radosnego świnkowania.
A dzieje się! U niego zawsze coś się dzieje, na szczęście zazwyczaj coś dobrego. Tak więc spieszę z aktualizacją!
Criollo przez długi czas żył w dużym stadzie, otoczony licznymi żonami. Niestety, wiek i choroby sprawiły, że ostatecznie został tylko z jedną żoną - Daisy. A jakby tego było mało, u Daisy wykryto nieoperacyjnego raka trzustki.
Nie chciałam dopuścić do sytuacji, w której Criollo zostanie sam. Dlatego postanowiłam znaleźć mu nową, piękną i młodą żonę. Bo przecież taki przystojniak nie może narzekać na brak kobiecego towarzystwa!
I tak na początku października przyjechała do nas Dracena.
Dracena miała opinię świnki dominującej, która potrafi być natarczywa wobec innych świnek. Z tego powodu od dłuższego czasu mieszkała sama. Postanowiliśmy jednak przyjąć ją pod swój dach, choć od początku było wiadomo, że łączenie może nie należeć do najłatwiejszych.
A na dokładkę Daisy to konkretna świnka!
No i cóż… Criollo, jak na prawdziwego pantoflarza przystało, uznał, że nie będzie się wtrącał w kobiece sprawy. Wycofał się w drugi róg klatki i pozwolił paniom samodzielnie omówić wszystkie kwestie związane z hierarchią.
Dopiero kiedy sytuacja została wyjaśniona, a emocje opadły, nasz bohater zdecydował się opuścić bezpieczny kącik.
Całe 15 minut! Tyle Criollo spędził w rogu klatki, czekając, aż kobiety dojdą do porozumienia. Na szczęście samo łączenie przebiegło szybko i było mało intensywne.
A co najważniejsze? Przy młodej Dracenie Criollo odzyskał werwę! Nasz długowłosy amant znów tańczy rumbę, i to z podwójnym zapałem!
Wygląda na to, że młoda żona zdecydowanie mu służy. A ja? Ja cieszę się, że Criollo znów ma towarzystwo i powód do radosnego świnkowania.