Ja się w skinny zakochałam od pierwszego zmacania, bo wcześniej też nie byłam przekonana. Niestety, mój TŻ nie podziela miłości, ale pracuję nad tym z niejakim sukcesem.
Ech, jakby one do adopcji w sierpniu, wrześniu były, to może by nawet jakoś przeszło, że są dwie. Bo do tego czasu to ja nie będę miała warunków lokalowych, niestety. Dopiero w lipcu zacznę szukać stolarza, żeby mi wolierę zrobił, a zanim znajdę i zanim zrobi, to te dwie już dawno znajdą nowy dom, skinny przecież schodzą jak świeże bułeczki...
Cóż, wśród świnek też widać skutki mody na rasy. Nasz poprzedni wet właśnie w taki sposób stał się posiadaczem łysego samca (którego właśnie miałam okazję zmacać

) - po prostu właścicielka go bezceremonialnie zostawiła w gabinecie, jak usłyszała wycenę leczenia.
Hodowlę mam już upatrzoną (będzie ta sama, z której brałam Ahsokę, bo raz, że sprawdzona, dwa że najbliżej), ale na razie o nic nie pytam, nic nie planuję, zobaczymy, co los przyniesie.
