Tak strasznie za nią tęsknię
Nala, Tola, Nutka, Inka, Lusia, Plamka, Chałka 02.10.2026
Moderator: Ewa i Michał
- martuś
- Posty: 10251
- Rejestracja: 08 lip 2013, 12:25
- Miejscowość: Złocieniec
- Lokalizacja: zachodniopomorskie
- Kontakt:
Re: Nala, Tola, Nutka, Inka, Lusia 22.10.2025
Miesiąc temu przed godz. 20 tuliłam Lusię ostatni raz
Tak strasznie za nią tęsknię
Tak strasznie za nią tęsknię
- martuś
- Posty: 10251
- Rejestracja: 08 lip 2013, 12:25
- Miejscowość: Złocieniec
- Lokalizacja: zachodniopomorskie
- Kontakt:
Re: Nala, Tola, Nutka, Inka, Lusia, Plamka 02.03.2026
Absolutnie nie byłam gotowa na kolejny wpis tutaj
Zaledwie 4,5 miesiąca po odejściu Lusi...
Plamcia. Mój kochany mały dzikusek. Przyjechała do mnie w październiku 2024, szybko dogadała się z Lusią. Teraz obie biegają już za TM
Plamka nie miała jeszcze 2 lat. To totalnie niesprawiedliwe, że choroba tak szybko ją zabrała. Nerki sypały się w katastrofalnie szybkim tempie, bardzo szybko doszła anemia. Ostatniej nocy nie miała na nic siły. Karmiłam ją małymi porcjami co 1,5 godziny, nie była w stanie utrzymać głowy w górze podczas karmienia, wodę piła ze strzykawki bo z poidełka już nie dawała rady
Jadąc rano do weta wiedziałam, że jest bardzo źle ale w samochodzie zjadła jeszcze na leżąco ogórka. Wzięłam też Migotkę w nadziei, że może uda się przetoczyć krew żeby zyskać na czasie aż leki zaczną działać i sama zacznie produkować nowe czerwone krwinki. Niestety była już w takim stanie, że wspólnie z panią doktor podjeliśmy decyzję o nie skazywaniu jej na dalsze cierpienie.
Pozostał ból, tęsknota, żal i poczucie porażki.
To nie tak miało być. Miałyśmy spędzić jeszcze kilka wspólnych lat. Wspólne kolankowania, wiosenna trawa, popkorny z Migotką... Nagle ten cały plan runął jak domek z kart...
Kochana Plamka 05.2024-02.03.2026










Migotka ostatniego dnia czuła, że coś jest nie tak. Dziewczyny zawsze siedziały blisko siebie ale wtedy to strasznie pilnowała Plamki. Jakby wiedziała, że jest źle i bala się zostać sama

Plamcia. Mój kochany mały dzikusek. Przyjechała do mnie w październiku 2024, szybko dogadała się z Lusią. Teraz obie biegają już za TM
Plamka nie miała jeszcze 2 lat. To totalnie niesprawiedliwe, że choroba tak szybko ją zabrała. Nerki sypały się w katastrofalnie szybkim tempie, bardzo szybko doszła anemia. Ostatniej nocy nie miała na nic siły. Karmiłam ją małymi porcjami co 1,5 godziny, nie była w stanie utrzymać głowy w górze podczas karmienia, wodę piła ze strzykawki bo z poidełka już nie dawała rady
Pozostał ból, tęsknota, żal i poczucie porażki.
To nie tak miało być. Miałyśmy spędzić jeszcze kilka wspólnych lat. Wspólne kolankowania, wiosenna trawa, popkorny z Migotką... Nagle ten cały plan runął jak domek z kart...
Kochana Plamka 05.2024-02.03.2026
Migotka ostatniego dnia czuła, że coś jest nie tak. Dziewczyny zawsze siedziały blisko siebie ale wtedy to strasznie pilnowała Plamki. Jakby wiedziała, że jest źle i bala się zostać sama
- porcella
- Moderator globalny
- Posty: 23302
- Rejestracja: 07 lip 2013, 22:39
- Miejscowość: Warszawa
- Lokalizacja: Warszawa-Mokotów
- Kontakt:
- martuś
- Posty: 10251
- Rejestracja: 08 lip 2013, 12:25
- Miejscowość: Złocieniec
- Lokalizacja: zachodniopomorskie
- Kontakt:
Re: Nala, Tola, Nutka, Inka, Lusia, Plamka, Chałka 02.10.2026
Niedawno bo pół roku temu witaliśmy Chałkę, która miała pocieszyć Migotkę po stracie Plamki. A teraz przyszło nam się nagle pożegnać. Kolejna przedwczesna strata
Chałeczka miała dopiero 1,5 roku. Mieliśmy wspaniałe 3-świnkowe stado, które miało żyć długo i szczęśliwie. A teraz stado się rozpadło... W środę Chałka zachowywała się jak młoda i zdrowa świnka, nic nie wskazywało na to że za dwa dni nie będzie żyła... Radośnie podskakiwała z pozostałymi, miała duży apetyt i jak zwykle spała na środku klatki z wywalonymi nogami. W czwartek zaczęła gorzej oddychać, w piątek wzięłam urlop na żądanie i pojechaliśmy z samego rana do Szczecina. Diagnoza zwaliła mnie z nóg - zachłystowe zapalenie płuc z dusznością, rokowania mocno ostrożne do złych. Wracałam z nadzieją, że to młoda świnka i że musi dać radę... Po powrocie zrobiłam jej inhalacje, chciałam nakarmić ale już nie przełykała pokarmu. W tym momencie zrozumiałam, że jest bardzo źle. Odłożyłam ją do klatki, chciałam pojechać u siebie żeby dać ją pod tlen ale zobaczyłam, że przewraca się w klatce
Zdążyłam tylko wziąć ją na ręce i w tym momencie Chałeńka odeszła
Wszystko potoczyło się tak szybko...
Chałka jak przyjechała była bardzo wystraszona. Bała się nas, bała się Migotki przez co ją atakowała, bała się poruszać po klatce i otwartej przestrzeni. Ale dość szybko obdarzyła nas zaufaniem, uwielbiała wylegiwać się na kolanach. Końcem kwietnia przyjechał Świderek i przy nim całkowicie się otworzyła. Wszystko robiła z nim, jedli razem, spali całą trójką blisko siebie. Nagle całe szczęśliwe świnkowe życie prysnęło jak bańka mydlana











Chałeczka miała dopiero 1,5 roku. Mieliśmy wspaniałe 3-świnkowe stado, które miało żyć długo i szczęśliwie. A teraz stado się rozpadło... W środę Chałka zachowywała się jak młoda i zdrowa świnka, nic nie wskazywało na to że za dwa dni nie będzie żyła... Radośnie podskakiwała z pozostałymi, miała duży apetyt i jak zwykle spała na środku klatki z wywalonymi nogami. W czwartek zaczęła gorzej oddychać, w piątek wzięłam urlop na żądanie i pojechaliśmy z samego rana do Szczecina. Diagnoza zwaliła mnie z nóg - zachłystowe zapalenie płuc z dusznością, rokowania mocno ostrożne do złych. Wracałam z nadzieją, że to młoda świnka i że musi dać radę... Po powrocie zrobiłam jej inhalacje, chciałam nakarmić ale już nie przełykała pokarmu. W tym momencie zrozumiałam, że jest bardzo źle. Odłożyłam ją do klatki, chciałam pojechać u siebie żeby dać ją pod tlen ale zobaczyłam, że przewraca się w klatce
Chałka jak przyjechała była bardzo wystraszona. Bała się nas, bała się Migotki przez co ją atakowała, bała się poruszać po klatce i otwartej przestrzeni. Ale dość szybko obdarzyła nas zaufaniem, uwielbiała wylegiwać się na kolanach. Końcem kwietnia przyjechał Świderek i przy nim całkowicie się otworzyła. Wszystko robiła z nim, jedli razem, spali całą trójką blisko siebie. Nagle całe szczęśliwe świnkowe życie prysnęło jak bańka mydlana